Różnice światopoglądowe mogą zniszczyć związek lub powodować morderstwo. ;)

Standardowy

Nie zamierzam być hipokrytką i udawać, że nie oglądam seriali (w tym polskich), podobnie jak trzy czwarte tego narodu twierdzi, że nie słucha disco polo. Zdarza mi się oglądać, czasem regularnie, czasem na wyrywki. Nie zamierzam jednak pisać o walorach programu telewizyjnego, ale o drobnej dygresji która mnie naszła ostatnio w trakcie oglądania, a która to dotyczy różnic poglądowych w związku.

Mówi się, że dopiero po ślubie, kiedy pierwsze fajerwerki już się wypaliły, a efekt ‚wow’ zmalał, zaczynają do nas dochodzić różnice dzielące nas z naszym wybrankiem. Czasem, jak w serialu gdzie Olaf oświadczył się rozwódce Marcie, a ona oświadczyny odrzuciła trzy razy (o godnym pożałowania sposobie w jaki to zrobiła nie będę się rozpisywać), zgrzyt światopoglądowy może się pojawić jeszcze przez zawarciem związku małżeńskiego. Na tamtą chwilę mój komentarz był dość krótki: „Gdybyś z nią obgadał kwestię powtórnego zamążpójścia – czy ona chce, skoro już raz jej nie wyszło – to byś miał prostszą drogę i nie wyszedł na durnia”. Suma summarum zmierzam do tego, że pewne kwestie światopoglądowe warto jest przedyskutować jeszcze zanim powiemy „tak” albo zdecydujemy się w ogóle o to pytać. I jasne, że będąc ze sobą rok, dwa, pięć, spędzając razem czas, chodząc do kina, oglądając TV, poruszając się w społeczeństwie siłą rzeczy mamy szansę obgadać pewne tematy. Jest jednak kilka fundamentalnych kwestii, które bez przedyskutowania mogą nas wprowadzić na minę albo na mur, który niechybnie zakończy nasz związek.

Dzieci

Mam przed oczami kolejną scenę z innego serialu, kiedy się ważą losy świeżego małżeństwa Magdy i Olka. W tym przypadku facet chcąc uszczęśliwić małżonkę i zaspokoić jej rozszalały instynkt macierzyński zgodził się na adopcję zupełnie obcego, kilkuletniego chłopca, by po pół roku bycia ojcem dojść do wniosku, że to nie to. Nie muszę pisać, że uszczęśliwianie drugiej połowy kosztem własnego szczęścia, zdrowia czy poglądów w 9 na 10 przypadków kończy się katastrofą – normalni ludzie chyba to wiedzą, scenarzyści nie muszą. Tak czy inaczej kwestia tego czy oboje chcemy mieć dzieci, czy chcemy jedno czy pięcioro, czy rozważamy adopcję i tak dalej, to podstawowe tematy, w których i On i Ona muszą się stuprocentowo zgadzać. Bez tego dalej ani rusz i nie ma co liczyć na coś, że jak przyjdzie co do czego to jakoś to będzie.

zona i maz

Model rodziny i układy z powinowatymi

Każdy z nas wywodzi się z innego domu, więc również inny model funkcjonowania rodziny jest mu bardziej bliski. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której po ślubie On jako głowa rodziny decyduje, że oto płodzimy bobaska, On od dziś utrzymuje dom, natomiast ona ma mu prasować koszule i gotować obiady, choć marzyła o karierze naukowej. Podobnie w kwestii układów z dalszą i bliższą rodziną. Nikt nie ma przecież ochoty na co tygodniowe obiadki u teściowej gdy wie, że kobicina przed ołtarzem jeszcze się modliła by jej syn się jednak rozmyślił ze swojego wyboru.

 

Wizje przyszłości i sposób funkcjonowania

Kiedy on jest domatorem, a ona duszą towarzystwa mogłoby się wydawać, że się wzajemnie uzupełniają – ona wyciąga go z domu do ludzi, a on służy ramieniem kiedy na kanapie oglądają serial. Problem pojawia się, kiedy ona chce być aktywna, podróżować, zwiedzać świat, zaprzyjaźniać się z nowymi ludźmi, a on chce się zaprzyjaźnić wyłącznie z kanapą i pilotem od telewizora. Prędzej czy później dojdzie do sytuacji, w której albo jedno z nich będzie się poświęcać kosztem własnego samopoczucia, albo – robiąc każdy swoje – w końcu dojdą do wniosku, że zdecydowanie zbyt mało mają ze sobą wspólnego. Podobnie kwestia ma się z robieniem kariery i aspiracjami zawodowymi. Kiedy jedno pnie się po szczeblach kariery, często kosztem zdrowia i czasu wolnego, zdobywa kolejne levele, a drugie ma ciepłą posadkę, która być może nie jest dochodowa ani ambitna, ale daje dużo satysfakcji, w pewnym momencie może dojść do zgrzytu pod tytułem: „Ja przynajmniej coś osiągnęłam w życiu, a ty?” lub też „Ja przynajmniej nas utrzymuję, bo twoja pensja nie starcza nawet na waciki!”. Tak czy siak, zgrzyt murowany.

Facet-w-ogrodku-kuku-pl

Poglądy polityczne, religijne etc.

Możecie się śmiać, że to bzdura, ale kiedy w związku jedna strona ciągnie bardziej w lewo, a druga w prawo, czasem ciężko się spotkać po środku. Brzmi to jak masło maślane, zmierzam jednak do tego, że poglądy polityczne wcale nie są dobrym tematem do rozmowy, ani przy wieczornej herbacie ani przy stole na imieninach u cioci Gieni. Ale wiesz o tym dopiero wtedy, gdy się przekonasz jak bardzo odmiennie można postrzegać politykę czy rząd i że najlepszym rozwiązaniem jest omijać ten temat szerokim łukiem (ja tak mam ze swoim mężem). Jeśli zaś o religijność chodzi, to warto przedyskutować nie tylko to jaka jest temperatura naszej religijności tj. czy przyjmujemy księdza po kolędzie a do kościoła chodzimy dwa razy w roku na święta czy może częściej. Czasem warto przegadać temat, kiedy spotykasz się z kimś od jakiegoś czasu, a cała twoja rodzina snuje już wizje ślubu z pompą i wesela -matka zaprasza gości a siostra szyje sukienkę świadkowej – nie mając jeszcze pojęcia, że twój chłopak to hindus/ateista/jehowy – niepotrzebne skreślić.

Pieniądze

No i ostatnie, choć wcale nie najmniej istotne, czyli fundusze. Jak mówi stare przysłowie „kasa musi się zgadzać”, warto więc na pewnym etapie planowania wspólnej przyszłości określić jaki mamy stosunek do pieniędzy. Wiadomo, jeden przebaluje wszystko co zarobi (mam takiego kolegę, który dopóki był singlem potrafił całą wypłatę przebalować w weekend!), drugi będzie próbował przeżyć z miesiąca na miesiąc pozwalając sobie czasem na jakąś przyjemność, jeśli nie nadwyręży to akurat budżetu, a jeszcze inny będzie ciułał i ciułał odkładając każdy grosz nie przeznaczony na przeżycie bez konkretnego celu. Problem może się pojawić kiedy Ona wie, że: łazienka błaga o remont, pralka jest starsza od twoich dzieci, w pokoju trzeba wymienić meble, a o wakacjach za granicą marzysz odkąd pamiętasz, a jej osobisty On czyli mąż wyskakuje z pomysłem: „Mogę sobie kupić drona?” albo „Widziałem takie ładne felgi do naszego auta i kosztują tylko cztery tysiące!”.

 

PS: Ja wiem, że są rzeczy ważne i ważniejsze, ale niektóre różnice w sposobie myślenia czy poglądach mogą doprowadzić nie tylko do rozpadu związku ale nawet do morderstwa… ;)