Dziewczynki do lalek, chłopcy do aut.

Standardowy

Choć mam naprawdę niewiele wspomnień z dzieciństwa, to doskonale pamiętam swoje harce na placu zabaw. I chyba łatwiej by było powiedzieć, czego nie robiłam niż wymienić wszystkie zabawy. Bawiłam się w chowanego i w „dom”. Wynosiłam koc i lalki Barbie i kreowałam swoje własne historyjki. Mając lat kilka podobno nawet wymusiłam na ojcu żeby kupił mi najładniejszy (i pewnie najdroższy) wózek dla lalek. Typowa dziewczynka. A jednak grałam też w piłkę z chłopakami, w piaskownicy budowałam tory dla mini aut, wspinałam się na drzewa by strącać kasztany, a na jednym nawet bujałam się na ‚lianie’. Dziś takie wybryki niektórym rodzicom nie mieszczą się w głowie. Od małego bowiem, kieruje się dzieci na właściwy tor.

A dziś? Jeszcze nim się dziecko urodzi, kompletujemy wyprawkę, malujemy pokój – na
odpowiednie kolory: dla chłopca niebieski, dla dziewczynki różowy. I tak oto zalewają niemowlaka różowe bodziaki, różowe kocyki, niebieskie śpiochy i niebieska pościel – wszystko adekwatnie do płci. Później rodzice też pilnują, by rozwój dziecka nie został zakłócony przez żadne ‚genderowskie’ dyrdymały. Chłopcom kupuje się auta, mini narzędzia i inne męskie zabawki, zaś domena dziewczynek są lalki, misie, plastikowe garnki, odkurzacze i inne. I choć wydawać by się mogło, że mamy już dość nowoczesne społeczeństwo, to jednak pewne tradycyjne schematy znów wracają do łask.

Idąc dalej, rodzice wybierają dzieciom odpowiednie zajęcia dodatkowe: chłopcy grają
w piłkę, chodzą na karate, jeżdżą w skate parku a dziewczynki mają zajęcia plastyczne,
śpiew i taniec, chodzą nawet do „Szkoły dla dam” (!). Co za tym idzie męskiej części
wybacza się brudne i podarte spodnie, łobuzowanie a nawet przekleństwo, które się wymsknęło z ust. Dziewczynki muszą być kulturanle, spokojne, w wyprasowanych sukienkach. Jak to wygląda z boku? Wygląda to tak, że płeć determinuje nasze istnienie, nasze role społeczne, nasz przyszły zawód, nasze życie. Czy to nie jest pewnego rodzaju dyskryminacja? Czy oczekiwania społeczne wobec kobiet i mężczyzn nie są egzekwowane już od najmłodszych lat?

Ale myślę sobie, że ten model zachowań przypisywanych odpowiednio kobietom i mężczyznom utrzyma się jeszcze wiele lat, choćby dlatego, że wciąż znajdują się ludzie wychowujący swoje dzieci zgodnie z tą tradycją. Tak więc kolejne pokolenia będą w ten sposób wychowywać dzieci, gdyż sami zostali tak wychowani. Czy nie nadeszła jednak pora, by pomyśleć o zmianie?

Minutowy spot o tym, jak jest.

https://www.youtube.com/watch?v=XP3cyRRAfX0 :)

13 przemyśleń na temat “Dziewczynki do lalek, chłopcy do aut.

  1. ~Bastet

    Ale wydaje mi się, że tak było zawsze i nie ma co porównywać „teraz” i „kiedyś”. Jedni rodzice podchodzili z głową do tego typu spraw a inni lecieli wg mody czy tradycji. I też na siłę można dziewczynki wpychać „na traktory” – bo akurat taka moda, a dana dziewczynka może akurat nie być chętną do tego typu aktywności. Mam w pracy dziewczynę wychowywaną przez ojca – ma zaburzenia, nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi – była wychowywana na siłę „na chłopaka” – tylko męskie ubrania, męskie zajęcia, męskie zabawki. Bo tata chciał syna, dziewczyna chciała się dostosować i wyrosła na dziwadło.

  2. W duchu genderowskim wychowywani byliśmy od pokoleń. Jak sama zauważyłaś chętnie dziewczynki sięgają również po zabawy niekoniecznie przeznaczone dla dziewczynek i na odwrót. A teraz nazwali to i dołożyli ideologie i wielkie „halo”. Nie powiem publicznie w co ostatnio ubrałam mojego syna. Ale sposób zabawy czy zainteresowania będziemy wspólnie dobierać tak, aby był szczęśliwy.

    I anegdotka:
    Ostatnio ciotka opowiadała, że jej córki ulubioną zabawką była zabawkowa betoniarka. Gdy kuzynka spała ciotka wkradała się i zabierała betoniarkę, żeby bieżnik jej kół zbyt długo nie odciskał się na twarzy dziewczynki.

  3. Moj synek w wiekszosci ma niebieskie rzeczy, jednak sa tez biale, zolte, szare a nawet rozowe niektore… Mam tez zamiar poslac go na lekcje tanca [ jestem tancerka i chcialabym sprawdzic, czy jemu sie spodoba ]. Wychowuje go sama, jednak wiem, ze meskie wzorce sa jemu potrzebne i bede sie starala wychowac go na mezczyzne, jednak co z tego wyjdzie – to sie okaze ;)

  4. Uważam że powinno się obserwować dziecko i to co tak najbardziej mu się podoba. Moja córka, od samego początku bardzo interesuje się autkami. Kiedy odwiedza kuzyna starszego o 3 lata przejmuje jego autka i bawi się z zachwytem. Nie wciskam jej na siłę lalek , bo po co? Ma własne 2 autka. i jak ma ochotę to jeździ nimi po całym pokoju :) Nie znaczy to że nie wykazuje żadnych dziewczęcych zainteresowań. Uwielbia tulić miśki , całuje je , karmi , gotuje im , głaszcze . Sama również bawiłam się , prócz lalek.. miałam jedną jedyną, ale zdecydowanie wolałam bawić się miśkami :) bawiłam się grzebiąc w ziemi .. nieraz lepiłam z błota.. tarzałam się po trawie, jadłam trawę ” bo będę dawać mleko jak krowa ” :D wchodziłam do klatek z królikami .. itd.. Wiele by tu wymieniać , Miło wspominam dzieciństwo , ale kiedy pomyśle że moja córka będzie próbować robić takie same , bądź podobne rzeczy to aż mi słabo :) ;)

  5. Moja trzyletnia córka ma na środku pokoju tor dla samochodów i uwielbia się nim bawić! ;) Ma też dużą koparkę w której wozi plasteline ;) skoro lubi samochody to dlaczego nie?! Rozumie, że jest dziewczynką, chce mieć długie włosy, różowe buciki do przedszkola i dziewczęce ubranka. Nie oznacza to jednak, że płeć dyskwalifikuje zabawy w policjanta, pilota czy strażaka!

    Też skakałam po drzewach w dziurawych spodniach :)

  6. W czasach kiedy my byliśmy dzieci i dziewczynka bawiła się klockami, autkami i łaziła po płotach, mówiło się co najwyżej, że dziecko żywe, że mała chłopczyca. Teraz od razu pada słowo gender, a rodzic nazywany jest ignorantem, który nie reaguje na niewłaściwe zachowanie dzieci.

  7. Przypomniała mi się taka sytuacja, kiedy córka mojej koleżanki bardzo chciała grać w szkolnej drużynie piłki nożnej (była tam drużyna dziewcząt), czego jej matka zabroniła stwierdzając że to dla chłopców, kiedy chciała obciąć włosy na krótko, usłyszała to samo. Mi się wydaje że problemem nie jest nawet płeć, a nie uznawanie dziecka jako istoty która powinna mieć prawo decydowania o sobie, oraz to że rodzice swoje wybory przekładają na dzieci.

    Też grałam w nogę i bujałam się na linie, dzieciństwo przesiedziałam na drzewach, jedząc brudne owoce, i myślę że to smutne, że nastały takie sterylne czasy.

    http://www.mustasza.blog.pl

  8. Uważam, że dziecko powinno mieć rózne możliwości zabaw.
    Kiedyś nawet słuchałam czyjejś wypowiedzi nt. rysowania – „jeśli dziecko chce, by rysowana osoba miała różowe włosy, to dlaczego mu na to nie pozwolić, upierając się, że nie ma takiego koloru włosów?” Z tym, że wtedy nie było tak popularne farbowanie włosów na kolory inne, niż w miarę naturalne, typu różowy, zielony itp.

  9. Moja córka najbardziej kocha zabawę autkami, ma pokój z przewagą zieleni, od najmłodszych lat rewelacyjnie kopie piłkę z lewej nogi wzbudzając podziw facetów i chłopców w parkach i nie uważam, że jest to coś nienormalnego. Wózek dla lalek traktuje jako samochód dla maskotek, któremu co jakiś czas naprawia koła lub go tankuje ;) Nie będę zabijać jej zainteresowań. Choć od początku reagowałam alergicznie na róż w ubiorze (pilnowałam by dziecko nie było różową landrynką, choć nie powiem, że całkowicie tego koloru unikałam). Na początku gdy chciałam kupić trochę śpioszków, a nie znałam jeszcze płci wymyśliłam sobie, że kupię w neutralnych kolorach. I powiem Ci, że nie ma czegoś takiego jak neutralne kolory. Producenci ubrań dobrze wiedzą, co robią by te ubrania nie były uniwersalne. Nawet jeśli kolor jest zielony, czy żółty to obrazek na śpioszkach jest albo z koparką albo ze słodką lalą, granatowa kurtka dla dziewczynki jest podszyta różowymi polarkiem itd., itp. Mi wprawdzie te drobne akcenty nie przeszkadzają, ale nie ubrała bym też chłopca w róż, czy ubranko z lalką Barbie. Mam znajomych, którzy postanowili nie kupować córce pociągu z Lego Duplo, bo to dla chłopców według nich, choć dziecko chciało. Mam też znajomą, która kupiła synowi zabawkową kuchnię, bo chciał, więc czemu miałby nie dostać kuchni i bawić się w kucharza? Ludzie są różni, ale w większości już od początku ograniczają dzieci pod kątem ich płci.

    • Masz rację z tymi kolorami; ale ja się nigdy nie przejmowałam. Ubierałam córeczkę w to, co dostałam: w śpioszki z samochodami, w bluzeczki w misie itp. Teraz, majac 3 lata i taka sama często dopomina się typowo „dziewczyńskich” ubrań, typu sukienka czy spódnica

      • Z dziewczynką nie ma tego problemu, ale chłopca ubrać w róż, czy bluzki z wizerunkiem Barbie to już trochę jednak nie bardzo ;) Chyba, że ewidentnie by tego chciał ;)

  10. W grudniu wokół siostry mojego męża rozpętała się rodzinna afera- jak mogła kupić kuchnię do zabawy dla synów~(jeden 2 l. drugi 4 l.) ?! Widząc zaangażowanie z jakim chłopcy bawią się ‚owocami’, ‚warzywami’ czy ‚garnkami’ stwierdzam, że była to świetna decyzja. Chłopcy nie muszą bawić się wyłącznie w strzelanki i pościgi samochodów. Co więcej odkąd mają ‚kuchnię’, chętniej pomagają w rzeczywistej kuchni, umieją nazwać wszystkie produkty i wiedzą, że np. nie dotykamy gorącego piekarnika. Nauka wynikająca z zabawy. Świetna sprawa, a pod wpisem podpisuję się całym serduchem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>